Woda opada. Można spróbować spojrzeć na całość z perspektywy i spróbować podsumować całą tą szopkę z powodzią. Jak zwykle na wysokości zadania, czyli średniej wysokości rynsztoku stanęły nasze wspaniałe media. W pogoni za tanią sensacją redaktorzy brodzili godzinami po pas w wodzie szukając jak najgłębszych miejsc żeby pokazać całą krasą tragedię. Efekt tych zabiegów będzie dużo bardziej odczuwalny niż sama powódź. Wiadomość poszła w świat, wszyscy zobaczyli przerwane wały i potop na skalę biblijną. Część osób chciała ten armagedon zobaczyć na własne oczy, spowodowało to nawet chwilowy wzrost atrakcyjności turystycznej zalanych miejscowości. W tej chwili jednak ilość turystów opada razem z wodą. Zanosi się na to że większość ludzi żyjących z turystyki w zalanych rejonach będzie miało bardzo chudy rok. Co z tego że tak naprawdę zalewało jakieś obrzeża miast i domy budowane głównie w ostatnich latach i za PRL. W średniowieczu ludzie, bez zezwoleń, wiedzieli gdzie budować dlatego wszystkie atrakcyjne turystycznie tereny, starówki miast itp nie zostały zalane. Niemniej wiadomość poszła. I ilość wycieczek spadła drastycznie. Jak zwykle wyszło lepiej niż dobrze. Tylko co to sienie paniki ma wspólnego z dziennikarstwem?
Drugim planem całej tej szopki była polityka i wybory - które jak wiemy musiały by być przesunięte gdyby ogłoszono stan klęski żywiołowej. Więc go nie ogłoszono. Wszyscy też zaczęli pomstować i psioczyć jak to możliwe że po powodzi tysiąclecia mogło się to powtórzyć. Jak to jest że nic nie zrobiono i znowu zalało. Odpowiedz jest bardzo prosta i nie jest to bynajmniej wina rządu.
Chodzi o ludzką niefrasobliwość i głupotę. Brak poczucia odpowiedzialności za własne decyzje. Weźmy na przykład Wrocławski Kozanów który jak wiemy powstał na skutek kretyńskiej decyzji urzędników na poniemieckim polderze zalewowym. W 1997 bloki tam powstałe zalało do połowy pierwszego piętra. Otóż po 1997 roku pojawił się deweloper który korzystając z taniej ziemi na kozanowie postanowił zbudować tam kolejne bloki. Kolejny głupi urzędnik (albo nie taki głupi tylko "przedsiębiorczy") wydał zezwolenie. Blok(i) został(y) zbudowan(y-e). Mieszkania rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Może ich cena też była niższa? No bo kto do pioruna kupił by tam mieszkanie jeżeli nie było by jakiś bonusów? Teraz zasadnicze pytanie - czy Państwo powinno takie inwestycje blokować? I kto tu jest głupi? Moim zdaniem ktoś kto kupuje takie mieszkanie dajmy na to 30% taniej niż średnia we Wrocławiu dokładnie wie jakie ryzyko podejmuje. Tak samo inwestor wie że będzie musiał sprzedać te mieszkania taniej. Wszyscy mają skalkulowane ryzyko w kosztach. Ludzie wiedzieli że może ich zalać i mimo to podjęli decyzję o zakupie tych mieszkań, powinni ponieść konsekwencje swoich własnych decyzji a nie lądować miękko na Państwowym socjalu. Dlaczego Państwo korzystając z nie swoich pieniędzy miało by im teraz pomagać? Tak samo można mówić o prawie wszystkich powodzianach. Większość z nich to posiadacze ziemscy, ludzie mający domy na własnej ziemi. Widocznie stać ich na to. Dlaczego mają dostać zabrane mi pieniądze? Uważam że jestem w zdecydowanie gorszej sytuacji finansowej niż oni. Powodzianie pytają "kogo stać na ubezpieczenie" - a stać was naprawy po powodzi? czy też w skrócie - a stać was na mieszkanie tam?
Odpowiedzialność za zabezpieczenie ludności żyjącej na danym terenie zawsze ponosi samorząd. Zawsze tak było że to ludzie z danego terenu budowali wały ich chroniące - jeżeli zbudowali za niskie lub złe to ich zalewało. W kolejnym roku budowali wyższe. Oprócz szczególnie ważnych strategicznie lub kulturowo (jak zaznaczyłem starówek nie zalało) terenów Państwo nie powinno w ogóle ingerować w ten proces. Wiem że wał to droga inwestycja niemniej jednak wszystko to musi mieć podstawy ekonomiczne dlatego inwestycje te powinny być finansowane wyłącznie z budżetu samorządów (+pomoc z UE). W tym celu może faktycznie powinny zostać wzmocnione powiaty? Jeżeli koszt budowy wału jest za duży ludzie powinni przenieść się na bezpieczniejsze tereny. Zieloni protestują? Mówią że trzeba robić poldery zalewowe? Niech zajmą się doradzaniem i konsultacjami - niech zbierają fundusze lub pomagają przygotować inwestycje i odpowiednio wykorzystać fundusze strukturalne Unijne i środowiskowe na korzyść lokalnych społeczności i ekologii.
Zalany homosowietikus liczy na pomoc Państwa - socjalistyczne Państwo sterowane sondażami wyborczymi i paniką medialną pomaga. Płacą za to wszyscy. PO całkowicie odeszła od swoich obietnic wyborczych jawi się teraz jako nowy twór partia euro-kosmopolito-socjalistyczna w przeciwieństwie do narodowo-chrześcijańsko-socjalistycznego PIS. Wszystko wskazuje że pomimo że już nigdy nie będę głosował zgodnie z sondażami to w drugiej turze ponownie stanę przed wyborem mniejszego zła.