poniedziałek, 14 czerwca 2010

Demokracja

Do napisania tego posta skłonił mnie jeden z artykułów na temat propozycji poprawy systemu PL.
Materiały źródłowe:
1. Zasady demokracji: http://wyborcza.pl/1,75476,7925233,Nie_licz_na_demokracje.html
2. Propozycje zmian wg. Ruchu Geostrategii Rozwoju Polski: http://antydziad.salon24.pl/92326,kto-nie-ucieka-do-przodu-ten-ginie
3. Jednomandatowe okręgi wyborcze. http://www.jow.pl/
Próbowałem znaleźć jakieś remedium na "plebejskość" demokracji w naszym wydaniu proponowane przez UPR pana JKM lub Cynika z http://dwagrosze.blogspot.com/ - niestety panowie zauważają dużo wad naszego obecnego ustroju i szeroko je rozdrapują tak naprawdę nie proponując żadnych konkretnych rozwiązań w zamian lub w zamian źle funkcjonującego proponują totalną utopię.
Śmiałe propozycje poprawy ustroju państwa za pomocą likwidacji partyjnej sitwy zawarte w art.nr.2 bardzo mi przypadły do gustu. Idzie ona o krok dalej niż JOW art.nr.3 i wprowadza zmienną siłę (liczbę) głosów poszczególnych ludzi. System jest bardzo ciekawy i powinien być łatwy do wprowadzenia. Niestety autorzy artykułu zamiast skoncentrować się na jednym temacie (Ordynacja wyborcza) dodatkowo robią mariaż i łączą ordynację wyborczą z "nowym" z skądinąd dobrym systemem podatkowym. Moim zdaniem to błąd zmniejszający wydatnie prawdopodobieństwo sukcesu takiego projektu. W moim rozumieniu celem zmiana obecnej ordynacji wyborczej była by większa  responsywność systemu.
Zmniejszenie wpływu zależnego od socjału plebsu na władzę powodować powinno zmianę polityki socjalnej państwa a co za tym idzie umożliwić zmianę systemu podatkowego na bardziej wolnorynkowy i liberalny. Krótko mówiąc zmiana systemu podatkowego była by możliwym efektem zmian systemu państwa. W przeciwnym razie bez wcześniejszego radykalnego zmniejszenia socjału i wprowadzenia oszczędnego państwa - zmiana systemu podatkowego na proponowany przez autorów art.nr.3 to niewykonalna utopia.
Niemniej jednak, zmianę siły głosów poszczególnych grup społecznych (wzmocnienie wykształconych, uczciwych, zaradnych gospodarczo) uważam za bardzo cenną propozycję i krok w dobrym kierunku.
Żeby nie zostać gołosłownym poniżej zamieszczam konglomerat różnych pomysłów które chodziły mi po głowie od dłuższego czasu oraz szkic systemu który w tej chwili uważam za najlepszy możliwy do zrealizowania. (Jeżeli znajdę coś ciekawego lub wymyślę to będę modyfikował tą propozycję dodając kolejne posty co by było widać historię mojej myśli :P ) W propozycji tej staram się też sięgać do dobrych pomysłów innych ludzi (np struktura sejmu - częściowo pomysł W.Pawlaka) Ponadto staram się aby proponowany system był jak najprostszy (implementowalny komputerowo) i jak najtańszy.

- Ordynacja wyborcza:
Jednomandatowe okręgi wyborcze w oparciu o obecny podział administracyjny RP. (np Powiaty - Posłowie Województwa - Senatorzy opis poniżej)
Każdy pełnoletni obywatel RP z pełnią praw wyborczych ma 1 głos.
Cenzus Wykształcenia  ma +1głos (jeżeli ma wyższe wykształcenie)
Cenzus Finansowy (zamiast płaconego pogłównego) ma +1głos opcje do przemyślenia..
- jeżeli jest zaradny finansowo - zarabia (i płaci od tego podatek) powyżej 2xŚrednia krajowej (problem z udowodnieniem.. papiery z Fiskusa? zwiększa biurokrację nie za bardzo mi się podoba)
- płatny głos - np za dodatkową opłatą np 10 zł można oddać +1 głos więcej. Bogaty mógł by się na to pokusić. Biedny też jak by mu na czymś bardzo zależało. Większość ludzi "mniej aktywnych" miała by to gdzieś. (problem z kupowaniem głosów np. przez oligarchów, obce mocarstwa.. do przemyślenia w końcu każdy może wziąć pieniądze i zagłosować na kogoś innego lub schować je do kieszeni i pójść swoją drogą, gorzej z głosowaniem przez internet rozwiązaniem mogło by być ustalenie ceny na wysokim pułapie np 100zł).
Cenzus Zasług ma +1głos Profesorowie mianowani, Generałowie wojska, Policji, Sędziowie, inni Bohaterowie itp.



- Sejm 400 posłów (zmniejszenie o 60) minimalny wiek posła 25lat
  1 Powiat = 1 Poseł w Sejmie co daje 379 posłów. Kadencja 4lata.
Taka struktura okręgów wyborczych uniemożliwia partiom politycznym manipulowanie granicami  okręgów do własnych celów (art.nr.1 notka "dziel i rządź!) jest prosta do wykonania i w miarę spójna logicznie. Jedyny problem to różnice w ilości ludzi w poszczególnych powiatach. Niektóre są bardzo duże ludnościowo inne bardzo małe. Dlatego pozostałe miejsca w Sejmie (21) rozłożył bym proporcjonalnie po największych powiatach. I tak np Warszawa miała by np 3 mandaty, Poznań 2 (taki przykład tylko - trzeba by było to policzyć i rozdzielić przed każdymi wyborami na nowo.. - uwzględniało by to dynamiczną migracje ludności np. Lublin się zmniejsza i mógł by stracić posła na korzyść zwiększającego się Poznania itp.).
Ciekawą opcją jest system wyborów 50% sejmu co 2 lata. W tym układzie władza jest rozliczana z swoich "obietnic" dość szybko. A siły w parlamencie nie zmieniają się tak radykalnie. Można by to zrealizować używając raz przyjętej siatki geograficznej  np. teraz powiat ziemski koszaliński wybiera posła na 4 lata. Za 2 lata  powiat grodzki wybiera 1 posła. Dodatkowo była by możliwość odwołania posła. (opisane poniżej).
Kolejną ciekawą propozycją jest odpowiednie uposażenie posła zależne od średniej zarobków w jego powiecie. Opis takiej propozycji znalazłem tutaj.

- Senat 100 senatorów minimalny wiek Senatora 35lat
16 osób wybory bezpośrednie w województwach. Kadencja 6lat.
reszta brak kadencji - reprezentanci funkcji społecznych
16 osób reprezentanci sejmików wojewódzkich.
16 osób reprezentanci wojewodów lub sami wojewodowie (wybierani przez rząd tak jak teraz).
Pozostałe 52 osoby to wyznaczeni (np jednorazowo) reprezentanci lub osobiście: rzecznika praw obywatelskich, prezesa NBP, prezesa Krajowej rady radiofonii i telewizji, IPN-u, NIK-u, Naczelnej rady sądowniczej i adwokackiej, itd itp ogólnie powinni to być przedstawiciele różnych grup, samorządów zawodowych, związków pracodawców, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, naukowych, także wojska, policji itp.
Senat posiada przede wszystkim funkcję kontrolną procesu legislacyjnego. (jak teraz)
Dodatkowo wzmocnił bym tą instytucję nadając jej wyłączne prawo do tworzenia komisji sejmowych (śledczych). W skład tych że mogli by wchodzić dowolne osoby wybrane przez Senat w tym też posłowie na Sejm. W moim zamyśle miało by to ukrócić serwowanie nam przez posłów teatrzyków politycznych. Nadał bym Senatowi prawo delegowania przedstawiciela (dowolnej osoby - posła senatora obywatela RP.) do każdej z komisji Sejmowej czy rządowej (funkcja kontrolna) np. Komisji finansów publicznych, Komisji skarbu, Komisji Budżetowej, Służb specjalnych itp.


Dodatkowo zwiększył bym rolę powiatów jako "związków gmin" - to powiat był by odpowiedzialny za odpady komunalne (ścieki , śmieci). Często nie opłaca się tworzyć wysypisk śmieci ani oczyszczalni ścieków dla jednej a nawet kilku gmin. Powiat powinien być także odpowiedzialny za infrastrukturę (drogi powiatowe- obecnie lokalne, wały przeciwpowodziowe, lotniska, dofinansowanie dróg wojewódzkich i krajowych) Powiat mógł by też w drodze referendum w dowolnej chwili przerwać kadencję "swojego" posła i w tym samym referendum (głosowaniu) powołać na jego miejsce inną osobę. Analogicznie jak obecne przepisy odwołania prezydenta miasta (czyli operacja trudna do przeprowadzenia - konieczna bezwzględna większość głosów itp itd).
Tak samo Województwo - mogło by odwołać swojego senatora.
Każdorazowo koszt przeprowadzenia referendum pokrywał by wnioskodawca (osoba - lub instytucja)
jednak nie z budżetu społecznego (Państwa, Samorządu) Czyli wnioskodawcą nie mogły by być organa samorządowe ani rządowe.

wtorek, 1 czerwca 2010

Katyń i powódz w roku wyborczym - potrójna kumulacja

Woda opada. Można spróbować spojrzeć na całość z perspektywy i spróbować podsumować całą tą szopkę z powodzią. Jak zwykle na wysokości zadania, czyli średniej wysokości rynsztoku stanęły nasze wspaniałe media. W pogoni za tanią sensacją redaktorzy brodzili godzinami po pas w wodzie szukając jak najgłębszych miejsc żeby pokazać całą krasą tragedię. Efekt tych zabiegów będzie dużo bardziej odczuwalny niż sama powódź. Wiadomość poszła w świat, wszyscy zobaczyli przerwane wały i potop na skalę biblijną. Część osób chciała ten armagedon zobaczyć na własne oczy, spowodowało to nawet chwilowy wzrost atrakcyjności turystycznej zalanych miejscowości. W tej chwili jednak ilość turystów opada razem z wodą. Zanosi się na to że większość ludzi żyjących z turystyki w zalanych rejonach będzie miało bardzo chudy rok. Co z tego że tak naprawdę zalewało jakieś obrzeża miast i domy budowane głównie w ostatnich latach i za PRL. W średniowieczu ludzie, bez zezwoleń, wiedzieli gdzie budować dlatego wszystkie atrakcyjne turystycznie tereny, starówki miast itp nie zostały zalane. Niemniej wiadomość poszła. I ilość wycieczek spadła drastycznie. Jak zwykle wyszło lepiej niż dobrze. Tylko co to sienie paniki ma wspólnego z dziennikarstwem?


Drugim planem całej tej szopki była polityka i wybory - które jak wiemy musiały by być przesunięte gdyby ogłoszono stan klęski żywiołowej. Więc go nie ogłoszono. Wszyscy też zaczęli pomstować i psioczyć jak to możliwe że po powodzi tysiąclecia mogło się to powtórzyć. Jak to jest że nic nie zrobiono i znowu zalało. Odpowiedz jest bardzo prosta i nie jest to bynajmniej wina rządu.
Chodzi o ludzką niefrasobliwość i głupotę. Brak poczucia odpowiedzialności za własne decyzje. Weźmy na przykład Wrocławski Kozanów który jak wiemy powstał na skutek kretyńskiej decyzji urzędników na poniemieckim polderze zalewowym. W 1997 bloki tam powstałe zalało do połowy pierwszego piętra. Otóż po 1997 roku pojawił się deweloper który korzystając z taniej ziemi na kozanowie postanowił zbudować tam kolejne bloki. Kolejny głupi urzędnik (albo nie taki głupi tylko "przedsiębiorczy") wydał zezwolenie. Blok(i) został(y) zbudowan(y-e). Mieszkania rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Może ich cena też była niższa? No bo kto do pioruna kupił by tam mieszkanie jeżeli nie było by jakiś bonusów? Teraz zasadnicze pytanie - czy Państwo powinno takie inwestycje blokować? I kto tu jest głupi? Moim zdaniem ktoś kto kupuje takie mieszkanie dajmy na to 30% taniej niż średnia we Wrocławiu dokładnie wie jakie ryzyko podejmuje. Tak samo inwestor wie że będzie musiał sprzedać te mieszkania taniej. Wszyscy mają skalkulowane ryzyko w kosztach. Ludzie wiedzieli że może ich zalać i mimo to podjęli decyzję o zakupie tych mieszkań, powinni ponieść konsekwencje swoich własnych decyzji a nie lądować miękko na Państwowym socjalu. Dlaczego Państwo korzystając z nie swoich pieniędzy miało by im teraz pomagać? Tak samo można mówić o prawie wszystkich powodzianach. Większość z nich to posiadacze ziemscy, ludzie mający domy na własnej ziemi. Widocznie stać ich na to. Dlaczego mają dostać zabrane mi pieniądze? Uważam że jestem w zdecydowanie gorszej sytuacji finansowej niż oni. Powodzianie pytają "kogo stać na ubezpieczenie" - a stać was naprawy po powodzi? czy też w skrócie - a stać was na mieszkanie tam?


Odpowiedzialność za zabezpieczenie ludności żyjącej na danym terenie zawsze ponosi samorząd. Zawsze tak było że to ludzie z danego terenu budowali wały ich chroniące - jeżeli zbudowali za niskie lub złe to ich zalewało. W kolejnym roku budowali wyższe. Oprócz szczególnie ważnych strategicznie lub kulturowo (jak zaznaczyłem starówek nie zalało) terenów Państwo nie powinno w ogóle ingerować w ten proces. Wiem że wał to droga inwestycja niemniej jednak wszystko to musi mieć podstawy ekonomiczne dlatego inwestycje te powinny być finansowane wyłącznie z budżetu samorządów (+pomoc z UE). W tym celu może faktycznie powinny zostać wzmocnione powiaty? Jeżeli koszt budowy wału jest za duży ludzie powinni przenieść się na bezpieczniejsze tereny. Zieloni protestują? Mówią że trzeba robić poldery zalewowe? Niech zajmą się doradzaniem i konsultacjami - niech zbierają fundusze lub pomagają przygotować inwestycje i odpowiednio wykorzystać fundusze strukturalne Unijne i środowiskowe na korzyść lokalnych społeczności i ekologii.

Zalany homosowietikus liczy na pomoc Państwa - socjalistyczne Państwo sterowane sondażami wyborczymi i paniką medialną pomaga. Płacą za to wszyscy. PO całkowicie odeszła od swoich obietnic wyborczych jawi się teraz jako nowy twór partia euro-kosmopolito-socjalistyczna w przeciwieństwie do narodowo-chrześcijańsko-socjalistycznego PIS. Wszystko wskazuje że pomimo że już nigdy nie będę głosował zgodnie z sondażami to w drugiej turze ponownie stanę przed wyborem mniejszego zła.